Ks. Grzegorz Bartko

Minęły już wrześniowe uroczystości związane z siedemdziesięcioleciem wybuchu II wojny światowej. Nie można jednak chować sztandarów i czekać na kolejną okrągłą rocznicę, która stanie się okazją do przypomnienia najważniejszych narodowych prawd. W duchu odpowiedzialności za przekazywanie polskiej historii, 18 października 2009 roku odbył się w Tarnawatce „Wieczór wspomnień z lat wojny i okupacji”. Warto zauważyć, że w tydzień po kanonizacji arcybiskupa Zygmunta Szczęsnego-Felińskiego, który mówił: „Polakiem jestem, Polakiem umrzeć pragnę, (…), uważam nasz język, naszą historię, nasze obyczaje narodowe za drogocenną spuściznę po przodkach, którą następcom naszym święcie przekazać powinniśmy (…)”, zebrali się uczestnicy tragicznych wojennych wydarzeń, aby przekazać młodszym świadectwo miłości do Ojczyzny.
Wieczór wspomnień został zorganizowany przez Stowarzyszenie „Wzgórze Przyjaźni”, które od początku tego roku funkcjonuje w Tarnawatce. Spotkanie miało wyjątkowy, wręcz rodzinny charakter. Wszyscy siedzieli wokół pięknie przystrojonych stolików, można było zjeść ciastko, wypić herbatę lub kawę. Wprowadzeniem do wspomnień był krótki fragmentu filmu „Hubal” w reżyserii Bohdana Poręby. Po mistrzowsku nakręcona biografia majora Henryka Dobrzańskiego, bohatera pierwszych miesięcy wojny, pomogła przenieść się w atmosferę tamtego tragicznego okresu. Uczennica Gimnazjum, Diana Kruszewska wyrecytowała wiersz Izabeli Balik „O żołnierzu tułaczu”. A chór parafialny wraz z ks. Proboszczem Markiem Giergielem wykonał piosenkę z repertuaru Sławy Przybylskiej „Gdzie są kwiaty z tamtych lat”.
Po takim wzruszającym wprowadzeniu nadszedł czas na wspomnienia. Pan Roman Bernard, prezes Stowarzyszenia, zaprosił gości do zabrania głosu. Jako pierwszy wystąpił pan Jan Bełz. Był kilkunastoletnim chłopakiem, gdy do Tarnawatki wtargnęli Niemcy, a po tygodniu Sowieci i za jakiś czas znowu Niemcy. Pan Jan zwracał uwagę na niewiarygodny wojenny tumult i ogromne koszty jakie ponosiła miejscowa ludność. Opowiadał także o swoich doświadczeniach pracy w folwarku i w tartaku, którymi zarządzali okupanci. Pani Krystyna Kobielarz, w czasie wybuchu wojny szesnastoletnia dziewczyna, była bezpośrednim świadkiem II bitwy pod Tomaszowem Lubelskim. Na własne oczy widziała przemarsze Niemców, starcia bitewne, a nawet zbierała z pól ciała poległych żołnierzy. W jej opowieści jak refren powtarzały się słowa: „i bili, bili”, a chodził tutaj o ciągły ostrzał niemieckiej artylerii. Pani Wacława Zając wraz z całą rodziną została wysiedlona z Żurawlowa pod Grabowcem. Miała wówczas siedem lat. Jej wspomnienia o okrutnych praktykach Niemców, o wydzieraniu dzieci z rąk matek, w wielu oczach wzbudziły łzy wzruszenia. Pani Marianna Sienkiel przeżyła wojnę w Tarnawatce. Miała już prawie dwadzieścia lat, gdy na jej oczach hitlerowscy okupanci wykonali wyrok śmierci na ośmiu mężczyznach. Następnie pędzili ludność i podpalali domy skazańców. Jako ostatnia wystąpiła pani Wanda Wójcik. Opowiadała o swoich doświadczeniach związanych z walką partyzancką. Pani Wanda była sanitariuszką. Wraz z innymi partyzantami ukrywała się w lasach. Zwróciła także uwagę na tragiczny los żołnierzy AK, którzy byli prześladowani przez NKWD już po zakończeniu wojny.
Wszystkie te opowieści były przeplatane pięknymi patriotycznymi wierszami i piosenkami, które wykonywała młodzież przygotowana przez panią Wiesławę Gruner. Drodzy goście otrzymali na koniec czerwone róże i podziękowania. Ale to przecież oni dali uczestnikom spotkania najwięcej. Pokazali, że pomimo trudów życia nie wolno się nigdy poddawać i ufając Bogu służyć Ojczyźnie. Poprzez udział w tym spotkaniu odpowiedzieliśmy na słowa poety Krzysztofa Kamila Baczyńskiego:
„Bo kto nie kochał kraju żadnego i nie żył
chociaż przez chwilę jego ognia drżeniem,
chociaż i w dniu potopu w tę miłość nie wierzył,
to temu żadna ziemia nie będzie zbawieniem”.

 [1] 

Powrót

Zegar

Święta

Piątek, V Tydzień Wielkiego Postu
Rok A, II
Dzień Powszedni

Sonda



Licznik

Liczba wyświetleń:
1400694