Media relacjonowały,że w trakcie pielgrzymki Radia Maryja jeden z jej uczestników miał znieważyć dziennikarkę.Jak było w rzeczywistości...

Prowokowała ekipa Polsatu


Maria Sodoma-Szklarczyk z Godzikowic:


Samego momentu kopania pielgrzyma przez kamerzystę stacji Polsat News nie widziałam, bo na początku siedzieliśmy z mężem na krzesełkch. Kiedy jednak w pobliżu zaczął się robić coraz większy szmer, wstałam i wówczas zobaczyłam tego mężczyznę i stojącego za nim operatora. I widać było, że wcześniej operator silnie pchnął lub kopnął pielgrzyma z flagą, bo ten poleciał z impetem do przodu. Przy czym na pewno nie było to jakieś nieświadome uderzenie. Kopnięty mężczyzna nie mógł też nikogo uderzyć, bo nie dość, że był odwrócony, to jeszcze znajdował się w jakiejś odległości od dziennikarzy, odrzucony siłą wymierzonego mu ciosu. Widziałam również, że koncentrował się wówczas na tym, by nie upaść. Na początku też nie wiedziałam, kim jest ten atakujący. Dowiedziałam się, że jest pracownikiem Polsatu, dopiero gdy podeszłam bliżej. A podeszłam dlatego, że byłam oburzona takim zachowaniem, i to jeszcze w miejscu modlitwy! Chciałam zapytać tego atakującego mężczyznę, dlaczego tak się zachowuje. Od samego początku miałam wrażenie, że jest to jakaś prowokacja. Z całą świadomością mogę powiedzieć, że zarówno operator, jak i dziennikarka stacji Polsat wyglądali tak, jakby byli przygotowani na całą prowokację. Ci ludzie byli bardzo spokojni w działaniu i dobrze do tego przygotowani. Samą bójkę poprzedziło ich skandaliczne wobec modlących się pielgrzymów zachowanie. Bardzo głośno rozmawiali i komentowali wszystko, co działo się przy głównym ołtarzu. Słyszałam, jak pielgrzymi wielokrotnie prosili ich, by się uspokoili i by pozwolili im wysłuchać przemawiających przedstawicieli rodzin ofiar katastrofy smoleńskiej. Kiedy pracownicy stacji zaczęli ich bez zgody filmować, ludzie zaczęli zasłaniać rękoma obiektyw. Podobnie musiał zrobić pan Andrzej, po czym chyba otrzymał kopniaki. I jestem gotowa zaświadczyć to, co widziałam, bo jako były ławnik i żona prawnika muszę stać po stronie prawdy. Nie możemy pozwolić, by inni opierali się na wierutnych kłamstwach. Bo powielanie kłamstw, jakoby to pracownicy stacji Polsat zostali zaatakowani i pobici przez pielgrzymów, jest naprawdę oburzające.
Ani w słowach, ani w czynach, ani nawet w myślach nie dopuściłem się przemocy wobec zaczepiającej mnie dziennikarki Polsatu News oraz jej operatora


Dopisali mnie do scenariusza


Z panem Andrzejem z Katowic (nazwisko do wiadomości redakcji), pielgrzymem pobitym przez operatora stacji Polsat News, rozmawia Marta Ziarnik

W ostatnich dniach stał się Pan "bohaterem mediów", nawet sejmowa Komisja Kultury i Środków Przekazu postanowiła poświęcić Panu posiedzenie...
- Pani redaktor, już teraz widać, kto był celem tej prowokacji i kto jest tym "bohaterem mediów". Ja w tych mediach jestem tylko tłem i pionkiem, a na pierwsze strony i na wokandę komisji został wyciągnięty niczemu niewinny ojciec Tadeusz Rydzyk. Właśnie o to mediom cały czas chodziło. Moja osoba była tylko tematem zastępczym, za pomocą którego chciano uderzyć w dyrektora Radia Maryja. Z pewnością rządzący wykorzystają to także w kampanii wyborczej.

Potwierdza to chociażby fakt, że wczoraj - pomimo wielu relacji świadków, że 10 lipca to ekipa stacji Polsat News wywołała incydent i dopuściła się wobec Pana rękoczynów - sejmowa komisja kultury próbowała skarcić nie winnych zajścia, tylko Radio Maryja, Telewizję Trwam oraz klub Prawa i Sprawiedliwości za - jak to ujęto w projekcie stanowiska - "czynną i słowną napaść na dziennikarzy".
- To jedynie potwierdza moje przypuszczenia. Dość szczegółowy opis zajścia wiernie przekazałem podczas mojego przesłuchania na policji w Częstochowie. Tymczasem zarzuty komisji są sprzeczne z prawdą. Podkreślam: ani w słowach, ani w czynach, ani nawet w myślach nie dopuściłem się przemocy wobec zaczepiającej mnie dziennikarki Polsatu oraz towarzyszącego jej operatora. Żadne tego typu oskarżenia nie zostały przez pracowników wspomnianej telewizji wobec mnie złożone - bo nic podobnego nie zrobiłem. Wraz z innymi pielgrzymami prosiliśmy ich jedynie, aby skoro nie mają akredytacji, usunęli się z miejsca pielgrzymki i nie zakłócali uroczystości. Mówiłem, żeby filmowali wszystko ze skraju placu, tak by nam nie przeszkadzać, bo przecież ich profesjonalny sprzęt jest w stanie ująć obraz nawet z bardzo daleka. Przekonywałem, że nie ma sensu, aby wpychali się w modlących się ludzi, przeszkadzając im w skupieniu. Dlatego działanie sejmowej komisji kultury odczytuję jako wciąganie Radia Maryja przez obecne władze w kampanię wyborczą partii rządzącej. Ten kolejny już atak pokazuje ich determinację, aby zniszczyć toruńską rozgłośnię.

Spodziewał się Pan, że posłowie bez żadnych dowodów potraktują Pana jako agresora?
- Nigdy. Ale to jest kłamstwo i można je udowodnić. Najgorsze jest w tym wszystkim to, że najpoważniejszym "agresorem" politycy PO starają się okrzyknąć dyrektora Radia Maryja, który rzekomo wywołuje "atmosferę nienawiści". Tylko że ja nigdzie nie widziałem, żeby ktoś był w stanie poprzeć te absurdalne zarzuty dowodami. Wyraźnie widzimy, że tu nie chodzi o prawdę, tylko o konkretny cel. Przeraża mnie, że ci, którzy mają totalną władzę w Polsce, sądzą, iż wszystko im wolno. Zamiast od czterech lat rozwiązywać stojące przed Polską problemy, w tym chociażby zażegnać kryzys ekonomiczny, wyprzedawanie mienia i wynarodawianie, całą energię kierują na niszczenie ludzi o odmiennych, katolickich, konserwatywnych poglądach. Trwa kampania przeciw dyrektorowi Radia Maryja i inicjowanym przez tego odważnego duchownego projektom. Niszczono prezydenta Lecha Kaczyńskiego, a teraz kontynuuje się to w stosunku do prezesa Jarosława Kaczyńskiego. Doprawdy, ja jestem tylko małym pionkiem w ich nędznych rozgrywkach i zagrywkach wymierzonych w wyżej wymienione osoby.

W świetle tego, co mówią pielgrzymi, komisja kultury powinna się raczej jednoznacznie za Panem ująć...
- Ale śmiem twierdzić, że tej komisji nie chodzi o prawdę, a jedynie o nowy, bardzo medialny temat zastępczy. Na jakiej podstawie jakaś grupa polityków uzurpuje sobie prawo do orzekania, kto jest winny i kto ma przepraszać? Na jakiej podstawie mają oni doraźnie decydować, że dziennikarze zawsze mają prawo wstępu na prywatne zgromadzenia - nawet jeśli wchodzą tam tylko po to, by siać zamieszanie? Nie po to nadstawiałem za komuny swój kark, walcząc o wolną Polskę, by nam teraz te wywalczone prawa mógł wyszarpywać każdy, by można nam było kneblować usta i wsadzać nas za kraty za wierność ideom. Najgorsze jest to, że dziś tzw. standardów demokratycznych czy moralności mają nas uczyć ludzie o zaśmieconych życiorysach...
Jak można bezczelnie kłamać, trąbiąc o "budowaniu atmosfery nienawiści", skoro ekipa Polsatu spokojnie wchodziła i wychodziła z placu i żaden nienawistny, fanatyczny motłoch - jak nas opisywano - nie atakował agresorów? Dlaczego pozwala się, by mój wizerunek pojawiał się bez mojej zgody w mediach i by moja osoba była oczerniana i pomawiana o coś, czego w rzeczywistości nie zrobiłem? Chciałbym też zapytać, czy mnie wolno kopać tylko dlatego, że jestem katolikiem i utożsamiam się z Radiem Maryja, bardzo cenię jego założyciela? Czy w związku z powyższym nie mam już prawa do własnych poglądów, do wolności w wyznawaniu wiary, a także prawa do prywatności i nietykalności? Przecież to ja wraz z modlącymi się na Jasnej Górze pielgrzymami oraz Ojcowie Redemptoryści powinniśmy być przynajmniej przeproszeni przez stację Polsat i jej pracowników. Bo naprawdę mają nas oni za co przepraszać. Jeżeli ktoś kłamie w małej sprawie, skłamie też i w wielkiej.

Dziękuję za rozmowę.

www.naszdziennik.pl

 [1] 

Powrót

Zegar

Święta

Czwartek, V Tydzień Wielkiego Postu
Rok A, II
Dzień Powszedni

Sonda



Licznik

Liczba wyświetleń:
1400584