Na Jasnej Górze ks. abp Dzięga już zupełnie otwarcie na głównej Mszy Świętej w kazaniu mówił o Krucjacie Różańcowej za Ojczyznę. Także i to że osobiście przystąpił do Krucjaty.Deklarację podpisał bp Wacław Depo z diecezji zamojsko-lubaczowskiej,kard.Józef Glemp. Rozdane zostało ok. 70000 deklaracji przystąpienia do Krucjaty na Jasnej Górze. Potrzebny jest nadal za Ojczyznę Post – wyrzeczenia, Jałmużna – zamawianie Mszy i Modlitwa – Różaniec. Z Bogiem. Maria vincit!

Myśl jest bronią
Zauważenie problemów naszej Ojczyzny, ich diagnoza – nawet bardzo głęboka i trafna – to początek drogi. Potrzebujemy przede wszystkim dobrych rozwiązań tych problemów oraz zaangażowania ludzi, którzy je wdrożą

Przemysław Wipler



Wołanie o naprawę życia publicznego

Poruszająca homilia JE ks. abp. Andrzeja Dzięgi, metropolity szczecińsko-kamieńskiego, wygłoszona w uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny do kilkusettysięcznej rzeszy pielgrzymów zgromadzonych na Jasnej Górze, dobitnie pokazała, że katolicka nauka społeczna, wbrew przeciwnikom Kościoła, nie jest skansenem mętnych pojęć, ale żywym rezerwuarem, z którego możemy obficie czerpać, prowadząc debatę publiczną.

Wielkie wydarzenie, jakim była beatyfikacja bł. Jana Pawła II, miało miejsce w wyjątkowym dniu – 1 maja 2011 r., w uroczystość św. Józefa Rzemieślnika, a jednocześnie w okrągłą, 20. rocznicę ogłoszenia przez Papieża Polaka fundamentalnej dla katolickiej nauki społecznej encykliki „Centessimus annus”. Kazanie ks. abp. Andrzeja Dzięgi nawiązuje do kluczowych zasad nauczania Kościoła w sferze społecznej wyłożonych w tej encyklice, takich jak: prymat zasady dobra wspólnego w życiu publicznym, pomocnicza rola instytucji publicznych wobec osób i rodzin, apel o zgodność systemu prawa stanowionego z przyrodzoną godnością człowieka, każdego człowieka – dziecka Bożego, szacunek dla autonomii i wolności działań ludzkich. W części dotyczącej żądania rzetelnego wyjaśnienia prawdy o katastrofie smoleńskiej kazanie to przypomina nam również o zasadzie, która stała się tytułem najnowszej encykliki społecznej ogłoszonej przez Benedykta XVI – „Caritas in veritate”. W dokumencie tym Ojciec Święty wskazuje nam, że „Miłość w prawdzie, której Jezus Chrystus dał świadectwo swoim życiem ziemskim, a zwłaszcza swoją śmiercią i zmartwychwstaniem, stanowi zasadniczą siłę napędową prawdziwego rozwoju każdego człowieka i całej ludzkości. (…) Miłość – caritas – to nadzwyczajna siła, która każe osobom odważnie i ofiarnie angażować się w dziedzinie sprawiedliwości i pokoju. (…) obrona prawdy, przedstawianie jej z pokorą i przekonaniem oraz świadczenie o niej w życiu stanowią trudne i niezastąpione formy miłości”. Wpisanie homilii księdza arcybiskupa w kontekst obu wspomnianych encyklik papieskich pokazuje, że katolicka nauka społeczna, wbrew przeciwnikom Kościoła, nie jest skansenem mętnych pojęć, ale żywym rezerwuarem, z którego możemy obficie czerpać, prowadząc debatę publiczną, odwołując się do pojęć i konstrukcji intelektualnych pozwalających na wnikliwszą analizę problemów współczesnej Polski niż prowadzona z użyciem pojęć wytworzonych np. przez filozofię liberalną.



Problemy Polski

Drugim powodem wnikliwej analizy jasnogórskiej homilii jest fakt, że przypomina nam ona o najważniejszych bolączkach współczesnej Polski i ogromie zadań, które stoją przed nami w życiu publicznym, za które tak często nie czują się odpowiedzialni ci, którzy najbardziej do tej odpowiedzialności powinni się poczuwać, czyli sprawujący władzę. Ksiądz arcybiskup, wskazując na spowodowane złą pogodą niskie plony, przypomina, że żyjemy w chorych czasach, w których wielu ludziom brakuje chleba, a jednocześnie ziarno wykorzystuje się na coraz większą skalę do tak nienaturalnych celów, jak jego spalanie pod przykrywką unijnej ideologii produkcji „czystej energii”. Przypomina nam, że w czasach, w których narzeka się na „klęskę urodzaju” i nadprodukcję żywności, jednocześnie po cichu i bez rzetelnej debaty publicznej w ostatnich dniach ustępującego parlamentu próbuje się wprowadzać do prawa polskiego rozwiązania, w wyniku których będzie możliwe uprawianie w naszym kraju roślin zmodyfikowanych genetycznie. Przypomina też o tym, iż to nie żołnierze odpowiadają za nędzę polskiego wojska, jego stan wyszkolenia i zaopatrzenia, ale politycy kształtujący polską armię. Najbardziej poruszającym zarzutem wobec współczesnej Polski padającym w homilii jest wspomnienie milionów polskich młodych emigrantów – ludzi, dla których nie było miejsca w Ojczyźnie. Naród Polski stał się w ten sposób „dawcą organów” dla starych, mających o jeden wyż demograficzny mniej niż Polska państw europejskich: „Dlatego dobrze widzimy cierpienie całego pokolenia, które musiało się rozsypać za chlebem jak ziarno po całym świecie”. Zaskakującym i bardzo pocieszającym fragmentem homilii jest zwrócenie uwagi na najważniejsze problemy polskich przedsiębiorców: „A jednocześnie patrzymy, jak tzw. prywatni przedsiębiorcy i rzemieślnicy wołają o zwykłe poczucie bezpieczeństwa prawnego, o zwykłą gospodarczą wolność, nieograniczaną niekoniecznymi koncesjami i zezwoleniami. To w nich coraz większa nadzieja na jakąś normalność gospodarczą, o ile im się na to pozwoli, o ile to oni staną się ważni w państwie”.

W czasach zachłyśnięcia się przez wielu Polaków możliwościami, jakie dają nowe instrumenty finansowe, i blichtrem świata międzynarodowych finansów (co prawda częściej w filmach niż w realnym życiu) na szczególną pochwałę zasługuje też zwrócenie w homilii uwagi na patologie współczesnego systemu finansowego, opartego nie na twardych fundamentach, ale na agresywnej spekulacji: „Skoro hazard jednak staje się podstawą gospodarki, to znaczy, że taka gospodarka nie ma żadnej stabilnej podstawy”. Uzupełnieniem takiej diagnozy jest wołanie o to, „by podstawą ekonomii była znowu zwykła, uczciwa praca umysłu i rąk, a nie przede wszystkim gry giełdowe”, i przypomnienie, że „dzisiaj na pierwszym miejscu jest jakaś gospodarka wirtualna, gry finansowe na giełdach, a właściwie nawet gry finansowe ponad giełdami”, co „nosi znamiona bardziej hazardu niż ekonomii”.



Różaniec w intencji Ojczyzny

Trzecim powodem, dla którego warto wracać do jasnogórskiej homilii księdza arcybiskupa Andrzeja Dzięgi, jest zawarty w niej apel o naprawę polskiego życia publicznego, poparty konkretnym programem działań. Zauważenie problemów naszej Ojczyzny, ich diagnoza – nawet bardzo głęboka i trafna – to zaledwie początek drogi. Potrzebujemy jednak przede wszystkim dobrych rozwiązań tych problemów oraz zaangażowania ludzi, którzy je wdrożą.

Profesor Andrzej Zybertowicz opisał i spopularyzował teorię „antyrozwojowych grup interesów”, czyli – mówiąc językiem potocznym – różnego rodzaju układów żerujących na naszym dobru wspólnym i wolności. Podstawowe założenia tej teorii nie są nowe. Między innymi kilkadziesiąt lat wcześniej austriacki noblista z ekonomii Friedrich August von Hayek pisał, że największym problemem współczesnych demokracji będzie walka z bezwzględnymi mechanizmami ekonomicznymi i sytuacjami, w których zorganizowane grupy interesów coraz sprawniej i efektywniej będą żerować na obywatelach. Jako przykład podawał sytuację, w której 10 przedsiębiorców złoży się po milion złotych, by „przepchnąć” ustawę, w wyniku której każdy z nich zarobi 10 milionów złotych kosztem ogółu obywateli. Jednocześnie spośród 10 milionów obywateli prawie nikt nie poświęci uwagi, pieniędzy ani czasu na walkę z uchwalonymi przepisami, w wyniku których straci zaledwie 10 złotych. Czytając w gazetach stenogramy z negocjacji treści ustaw hazardowych prowadzonych przez parlamentarzystów z biznesmenami w nocy na cmentarzu, nie powinniśmy specjalnie kwestionować ustaleń austriackiego ekonomisty noblisty czy toruńskiego profesora socjologii. Dla pewności zadajmy sobie jednak kilka pytań o Polskę. Dlaczego wciąż nie mamy regulacji opodatkowujących godziwie wydobycie gazu (nie tylko łupkowego) w Polsce? Jak możliwe jest wprowadzanie do Polski roślin genetycznie zmodyfikowanych bez wcześniejszej poważnej debaty publicznej na ten temat? Dlaczego za rosyjski gaz płacimy dużo więcej niż np. Niemcy? Takie pytania można mnożyć, można na szczęście też na nie odpowiadać. O wiele trudniej jest odpowiedzieć na inne pytania: Gdzie w Polsce są – parafrazując termin prof. Zybertowicza – „zorganizowane prorozwojowe grupy interesów”? Gdzie są obywatele broniący dobra wspólnego, godności człowieka, wolności i prawdy w życiu publicznym? Dlaczego jest ich tak mało? Dlaczego są wciąż tak słabi? Dlaczego potrzebujemy wolnej, suwerennej Polski? Dlaczego tak wielu Polaków nie ma takiej potrzeby?

Dla cytującego w homilii słowa Prymasa Tysiąclecia ks. abp. Andrzeja Dzięgi odpowiedź na większość z postawionych pytań o Polskę jest pewnie oczywista. Wynika ona z fundamentalnej konstatacji Sługi Bożego ks. kard. Stefana Wyszyńskiego, który nie powiedziałby z pewnością, że „Polska jest najważniejsza”, ale dziś powtórzyłby wypowiedziane niegdyś słowa, że „po Bogu Polska jest moją największą miłością”.

Odpowiedzi na pytania o Polskę można szukać też, odwołując się do klasycznego od starożytności kanonu cnót obywatelskich: patriotyzmu, wychowania, co powinno satysfakcjonować wszystkich ludzi dobrej woli. Osoby wierzące szukają jednak czegoś więcej niż tylko uzasadnienia i słusznej motywacji do prawych działań na rzecz dobra wspólnego. Mają możliwość korzystania z arsenału niedostępnego dla osób niewierzących. Arsenału działań, które potrafią tchnąć w nasze życie zawodowe i społeczne ogień, dzięki któremu zstąpi Duch Święty i odnowi oblicze ziemi.

Do tego nawoływał w swej homilii ks. abp Andrzej Dzięga, proponując zgromadzonym w Częstochowie rzeszom pielgrzymów Różaniec w intencji Polski. Wołał: „Pomóż nam, Maryjo, zjednoczyć się w tej modlitwie narodowej przed Tobą. Z różańcem w dłoni. Tylu wiernych Twoich, prostych ludzi, już podąża tą drogą duchowego zmagania o wiarę w naszym Narodzie, o umocnienie ducha narodowego i o poddanie się Polski prawu Twojego Syna. To prawo nie jest bowiem sprzeczne z żadnym godziwym prawem stanowionym przez ludzi. Ono dopełnia i nadaje jeszcze głębszy sens godziwym normom ludzkiego prawa”. Wskazując zebranym pielgrzymom, że „za modlitwą pójdzie czyn, to znaczy wytrwałe działanie. Łatwiej będzie wytrwać w miłości małżeńskiej i rodzicielskiej. Wytrwać w służbie ludzkiemu życiu. Łatwiej będzie wytrwać w gorliwości życia kapłańskiego i zakonnego”, autor homilii przypomina podstawową zasadę życia wewnętrznego chrześcijan w kolejnych epokach. Tę prawdę, której nauczał chociażby jeden z dwudziestowiecznych odnowicieli chrześcijańskiego życia duchowego św. Josemaría Escriva: „Działanie nic nie jest warte bez modlitwy, a modlitwa nabiera wartości przez ofiarę. (…) Najpierw modlitwa, potem przebłaganie; dopiero na trzecim miejscu, daleko „na trzecim miejscu”, działanie”. Wierni temu programowi działania możemy, pomimo trudnej sytuacji naszego kraju i coraz trudniejszej sytuacji międzynarodowej, z optymizmem patrzeć w przyszłość.



Autor jest prezesem zarządu Fundacji Republikańskiej, ekspertem w sprawach prawa gospodarczego, podatków i energetyki.

NASZ DZIENNIK

Sobota-Niedziela, 20-21 sierpnia 2011, Nr 193 (4124)

 [1] 

Powrót

Zegar

Święta

Poniedziałek, Wielki Tydzień
Rok A, II
Poniedziałek Wielkiego Tygodnia

Sonda



Licznik

Liczba wyświetleń:
1403215